poniedziałek, 2 maja 2016

Dlaczego nie współpracuję z "Chińczykami"?


Kolejny wpis z poniedziałkowego cyklu  "Jak zarabiać na blogu". Tym razem, kiedy tego nie robić w perspektywie dalszego rozwoju. 










Chińskie sklepy on-line


Sklepów przybywa. Nie ot tak sobie. Jest podaż - jest popyt. Kto z nas nie był w chińskim centrum? Niskie ceny, mnogość produktów i wreszcie ciekawość. W Internecie do kupienia idealnie odwzorowane zegarki Daniel Wellington, koszulki Calvin Klein wszystkie repliki podróbki 1:1 za... grosze w porównaniu do ceny oryginału. Wystarczy kliknąć "buy" i poczekać 2 tygodnie na przesyłkę.


Kliknij w link, odwdzięczę się


Często na blogach pojawiają się linki do "Wishlisty",  linki do sklepów skąd zostały zakupione, czy też otrzymane ubrania, biżuteria itd. W praktyce blogerki kontaktują się ze sklepami i otrzymują wybrane rzeczy, które później muszą zaprezentować na blogu. Zwykle z pierwszą paczką nie ma problemu, później pokazujesz zasięg (statystyki wejść) i jeśli norma się zgadza dostajesz więcej i więcej... wystarczy pstryknąć zdjęcie i nakłonić odwiedzających do kliknięcia w link. 




Dlaczego nie współpracuję z chińskimi sklepami?


To najprostszy sposób na zdobycie wynagrodzenia. Jeśli czytaliście poprzedni wpis... tak ten o zarabianiu, na pewno kojarzycie hasło "Blog - moja marka". Na markę składają się czynniki, które ją tworzą. Jeśli dziś pokażę rzecz otrzymaną za darmo, często wątpliwej jakości, mogę być pewna, że jutro nie nawiążę współpracy z kimś, kto o jakość dba. 

Nie neguję towaru z Chin ani samej współpracy. Jeśli jest to zgodne z twoim profilem bloga, twoimi oczekiwaniami i oczekiwaniami twoich odbiorców, mogę życzyć tobie tylko owocnych zbiorów.


Zamawiacie ubrania z chińskich sklepów?

P.

28 komentarzy:

  1. nie zamawiam, w ogóle forma zamawiania ciuchów przez internet mnie się nie podoba.
    wiem, że chińskie rzeczy często okazują się być bublem, ale ja ostatnio przejechałam się na tych zakupionych w Smyku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co było nie tak? Smyka mam stacjonarnie, więc nie zamawiam.

      Usuń
  2. Całkowicie zmieniłaś tematykę bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o parenting to nie wracam.

      Usuń
  3. Sama właśnie skończyłam porządki. Usunęłam kilkanaście postów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej zamawiam pierdołki typu obudowa na tel, jakis gadżet? Ubrań sie obawiam 🙈

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kupuję stacjonarnie w chińskim markecie :) ale nie współpracuje z nimi a on-line zakupów nie robię :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio zamówiłam kilka małych gadżetów, ale nie chciałabym zaśmiecać bloga takimi elementami, jak prośby o kliknięcia itp...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie w ogóle chińszczyzna to tandeta ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. O nie, ubrania z chińskich sklepów zdecydowanie nie są moją działkom. Już ewentualnie przejdę się do tego centrum chińskiego, ale bardzo rzadko, bo jakoś tych produktów jest tragiczna.
    Dzięki piękne, już teraz wiem, skąd te pomysły na klikanie w ciuchy... Będę uważna;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie zamawiam nic u chinczyków ponieważ raz zamówiłam lalkę dla córki i do dziś nie przyszła.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Zamówiłam raz bluzę z allegro i powiem szczerze, że była całkiem ok ;)
    Odnośnie zarabiania na blogu, wszystko musi do siebie pasować, więc nic na siłę.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nawet nie miałam takiego pomysłu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chińskie są i rzeczy tańsze i droższe, lepsze i gorsze. To zależy od ceny między innymi. Jestem pewna, że masz bardzo dużo rzeczy wyprodukowanych w Chinach. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że mam jak każdy. Buty nike, adidas też są Made in China, ale nie o tym jest post.

      Usuń
    2. Są ludzie, których nie stać na nike, adidas, a chcą sobie coś czasem kupić wesołego.

      Usuń
    3. Mnie nie stać na ciuchy od projektantów czy to oznacza, że mogę kupować podróby? A wesoło to będzie, jak przyjdzie do zapłaty cła:)

      Usuń
  13. Ja współpracuję z "chińskimi" stronami i w sumie nie skarżyłam się jak dotąd na jakość, czy nawet inne tego typu rzeczy. Cokolwiek. Wręcz przeciwnie. Cenię ich rzeczy. Wybór. Pomysłowość. Ale przede wszystkim - ogromny wybór, jeden z większych. Byłam nawet na półmetku i studniówce z "chińskiej strony". :) Fakt. Te "whishlisty" są czasem wręcz irytujące, ale to zależy, jak osoba prowadząca bloga to przedstawi. Choć przyznam rację, że rzuca się w oczy większość, która niczym "lajk4lajk" na instagramie, wypisuje "klik za klik" na blogu... Ale to już sprawa indywidualna, jak ktoś to przedstawi.
    Ogółem, uważam, że współprace nie są niczym złym i nie powinno się tego wstydzić. Wiemwiem, chodzi Ci o te "z chińskimi stronami". Ale ja uważam, że dają mnóstwo możliwości, dla prowadzącego bloga modowego. Więc... :)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że napisałaś "z tej drugiej strony". Oczywiście nie wolno wrzucać wszystkich rzeczy do jednego worka. Chodzi mi właśnie o priorytety.

      Usuń
  14. Czasami coś z Chin jest dobre jakościowo, bądź starannie wykonane, a bywa i tak, że kupując drogie ciuchy już np. sukienka po jednym praniu zafarbuję i jest do wyrzucenia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mega! COś na maksa szczerego! ♥ Swietny post! wiktoria-kozlwoicz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja osobiście nie wyobrażam sobie żebym miała kupować coś w chińskim sklepie. Centra chińskie mnie odstraszają, byłam kilka razy ale wszystko jak dla mnie "pachnie" jakimś klejem i jest naprawdę słabo wykonane. Lepiej dołożyć te kilka złoty i mieć coś porządniejszego krajowej produkcji. A co do "chińskiego allegro" to widziałam te wszystkie "repliki" to nawet nie chodzi o to, że bałabym się to zamówić co nawet głupio by mi było chodzić w czymś takim. Miałam okazję ostatnio kupić zegarek świetnej firmy, replika 1:1 ale powiem szczerze, że wolę powoli odłożyć to 1000 zł i kupić coś oryginalnego. Raz jednak miałam podróby vansów bo koleżanka zamówiła i były na nią za duże i prawdę powiedziawszy nie odczułam różnicy między takimi, a oryginalnymi, których wtedy posiadałam ze 3 pary.

    Pozdrawiam,
    Zazdrośnica Zawistna
    [zzawistna.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie kupuję, ale chciałabym zacząć kręci mnie to chińskie Allegro AliExpress.

    OdpowiedzUsuń
  18. Osobiście bawią mnie te współprace, bloggerki proszące się o kilkanie w linki co jak dla mnie jest po prostu żałosne... taka osoba od razu traci dla mnie na wiarygodności, a po za tym trochę się naczytałam o wyzysku ludzi szyjących ubrania i to co robią sieciówki jest złe, ale to co potrafią robić takie strony tworzące podróby to dopiero koszmar.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zakupiłam coś raz, z ciekawości. Satysfakcja umiarkowana.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie zamawiałam. Na razie nie mam takiej potrzeby, ale rozumiem osoby, które się decydują.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie widzę nic złego w współpracach NAWET z chińskimi stronami. Kiedy przedstawiam coś co dostałam 'za darmo' to mówię w prost, że jakość jest słaba. Mnie np nie stać, aby kupować tylko w oryginalnych sklepach, a chce pokazywać na blogu posty ze stylizacjami, więc uważam, że to dobry sposób na 'nowości'. Poza tym, dodając wpis wstawiam link, więc każdy widzi ile to kosztuje i jeśli ktoś myśli, że za 6$ dostanie Bóg wie co, to raczej z nim jest jakiś problem. Świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że to napisałaś. Można kupować też w SH dobra jakoś za mała cenę. Zresztą nie wszyscy muszą nosić metki.

      Usuń

Komentarze są moderowane.