poniedziałek, 5 września 2016

Dress code po polsku | Classic black dresses


Panie w spódniczkach przed kolano, opiętych kolorowych bluzkach. W naszyjnikach i pierścionkach na każdym palcu. Mocny make-up, każdy włos na głowie, ma swoje (mocno polakierowane) miejsce. Opis wygladu urzędniczek państwowych, powinien brzmieć zupełnie inaczej.








Dress code


Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o dress code, pomyślałam że to kolejny modowy trend. Natomiast wyrażenie dotyczy wyglądu służbowego. Do tej pory nie zastanawiałam się nad tym, jak powinien wyglądać człowiek, który mnie obsługuje, udziela informacji czy chce ze mną współpracować. Musicie przyznać jednak, że większe zaufanie budzi profesjonalny wygląd, o którym wciąż wielu zapomina.


Zasady dress code


Wszystko zależy od rodzaju pracy. Państwowe stanowisko czy korporacja, a może mniejsza prywatna firma. Każde miejsce wiąże się z określonymi "umownymi" zasadami stroju. Kiedy idę do urzędu (miasta, gminy itp) oczekuję informacji. Ktoś, kto mi ją przekazuje nie może swoim wyglądem rozpraszać uwagi klienta. Tymczasem (zwłaszcza latem) zdarza mi się spotykać z festiwalem kolorów, który jak to festiwal nie powinien mieć miejsca w poważnym urzędzie. 

  • stonowane kolory (najlepiej dwa)
  • spódnica, sukienka z odpowiednią długością
  • latem krótki rękaw (niedopuszczalne bluzki na ramiączkach)
  • nieprześwitujące materiały
  • zakryte buty
  • minimalna ilość biżuterii

Gdzie pracujesz?


To nie jest istotne, bo każda nie prywatna okoliczność zobowiązuje cię do służbowego wyglądu. Dla jednych będzie wiązał się z rygorem dla innych z większą swobodą, natomiast nigdy nie będzie to wybór, jak na co dzień czy spotkanie w rodzinnym gronie. Zawsze będzie adekwatny do zajmowanego stanowiska. Jeśli organizujemy je sobie sami (np mamy własną działalność gospodarczą) nie powinniśmy zapominać o profesjonalnym wyglądzie, w kontaktach z klientami czy współpracownikami.

Jeśli szukasz pracy również jesteś zobowiązany do odpowiedniego wyglądu. Dla przykładu: chcesz pracować na recepcji, zobacz jak ubrane są recepcjonistki w danym hotelu. Większość będzie miała firmowe stroje służbowe, ty zaś idąc na rozmowę musisz mieć kostium (tj marynarka i spodnie lub spódnica do/lub niewiele przed kolano), zakryte buty i upięte włosy.

Wyjątkiem są oczywiście wszystkie inne firmy, w których kontakt z klientem jest ograniczony albo nie istotny.

Więcej przydatnych informacji, możecie znaleźć na przykład tutaj: dresscode.pl

Mój dzisiejszy zestaw niekoniecznie odpowiada zasadom dress code (jak wiecie odkryte buty dyskwalifikują profesjonalny wygląd), natomiast sukienka z marynarką, jak najbardziej nadaje się do celów służbowych :).







Na jaki strój możecie sobie pozwolić w swojej pracy? Czy stroje urzędników państwowych w Waszym mieście są poprawne?

P.

21 komentarzy:

  1. Ojojojoj... W tej chwili mam na sobie dżinsy, koszulkę obrońcy Puszczy Białowieskiej i glany. Kolega obok ma spodnie za kolana i koszule w kratę. Usprawiedliwienie- nikt nas tu nie widzi, ani nawet zobaczyc nie ma możliwości. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku usprawiedliwienie przyjęte :)

      Usuń
    2. U mnie tylko szef plącze się w marynarce. My zakładamy cywilizowane ciuchy gdy woła kogoś góra (zestaw awaryjny kazdy ma w szafie) - no generalnie gdy wypuszczają nas do ludzi. Tak to luzik:).

      Usuń
  2. Dress code jest ważny ale nie przesadzajmy. z jednej skrajności w drugą skrajność łatwo popaść. Bo ja np. jak idę do urzędu i widzę idealnie ubraną kobiecine do swojego zawodu już myślę, że nic u niej nie załatwię. Buty zakryte to jest dla mnie abstrakcja. Buty zakryte powinny mieć osoby, które mogą w jakiś sposób sobie uszkodzić stopę. Dlaczego urzędniczka ma mieć zakryte buty???
    Ja już na wielu płaszczyznach pracowałam ale takich bzdur to nigdy nie słyszałam jak piszesz. Popieram stonowaną biżuterie i makijaż bo czasami to odpycha. Dress code nie polega na tym żeby się ograniczać do minimum ale by swoim ubiorem dopasować się do klienta. Jeśli stosujemy się rygorystycznie do tego nikt u Nas nie będzie nic załatwiać bo pomyślą, że służbistki.... jeśli zaś za krzykliwie to pomyślą, że puste. Ważne znać umiar i się dostosować na swój sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ale nie ja ustalam zasady "dress code". Natomiast całkowicie się z nimi zgadzam i przyjmuję wszelkie słowa krytyki w związku z tym :)

      Usuń
  3. Całkowicie zgadzam się z Twoimi słowami. Czasem jestem aż przerażona jak ludzie potrafią się ubrać...

    OdpowiedzUsuń
  4. moja koleżanka z pracy chodzi w czerwonych sukienkach - twierdzi że jest to sexy a jednocześnie mieści sie w procedurach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w pracy mam zwykły t-shirt w kolorze granatu luźny jak do spania z dopiską jogobella :D, wiadomo idąc na rozmowę o pracę czy coś załatwić lepiej się ubrać estetycznie, zresztą moja babcia mówi nie ważne jak się ubierasz ważne aby wszystko było czyste :) ja tam lubię ludzi kolorowo ubranych nawet w urzędach, czuję się "bezpieczniej i bardziej swojsko" widząc kogoś na sztywno ubranego mam stresa :P

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jestem zdania, że jeśli pracodawca wymaga reprezentacyjnego stroju to niech dorzuci do pensji pieniądze na to reprezentacyjne, w przeciwnym razie niech się nie wtrąca. Przepraszam, ale uważam, ze strój do pracy powinien być moją sprawą jeśli nie mam na niego funduszy powinien być schludny i czysty wiadomo, że nie pochwalam bluzek z dekoltem, w których biust się wylewa, ale bluzka na ramiączka w upał jak najbardziej, jeśli mam pracować w bluzce nie na ramiączka przy 30 stopniach to żądam klimatyzacji, a u nas niestety jedno z drugim w parze nie idzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj jest tzk, że jesli wymaga to dorzuca:)

      Usuń
  7. Kiedy pracowałam w urzędzie, nosiliśmy się dość lekko. :) Było lato, miejscowość nadmorska. Ogólnie atmosfera luźna i przyjemna. Pamiętam jedną osobę z wielkim pięknym tatuażem na ręku (była to kobieta) i lody podczas przerwy. :) Pamiętam też jednego petenta, który przyszedł prosto z plaży w samych kąpielówkach (tak, było to bardzo specyficzne miejsce i czas). Wszystkie sprawy elegancko załatwione, wszyscy uśmiechnięci.
    Sama jestem osobą, dla której sztywny dress code jest katorgą. I jak ktoś wyżej wspomniał dość mało komfortowo czuję się przy ludziach z wyglądu idealanie uporządkowanych. Ale to kwestia charakteru. Jednych ciągnie do kariery, wielkich miast, korpo i 'służbowego' wyglądu innych (jak mnie) do lasu, natury, luźnej atmosfery. :)
    Przykład dam jeszcze nie związany z urzędnikami: Wystawa obrazów, połowa w czarnych gajerkach, połowa modnie i dziwnie ubranych ludzi młodszych, ogólnie klimat ę, ą i te sprawy. Szczerze gdybym właśnie była w pracowni danych malarzy, myślę, że z przyjemnością poznawałabym ich sztukę, zaś z kieliszkiem szampana w obecności bieli ścian i częstych zachowań 'na pokaz' sztuka wylądowała na drugim planie. Co wydaje mi się smutnym. :(

    Oczywiście żeby nie było. Nie jestem za dużymi dekoltami w pracy czy spódniczkami ledwo zakrywającymi tyłek. :) Jak ktoś wyżej napisał, trzeba zachować umiar i zdrowy rozsądek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ladne zdjecia.
    Mnie troche odpycha jak jakas kobieta w Urzedzie ma odsloniete ramiona. Od razu boje sie, ze zaraz spod pach wyloni sie ogromny, wlochaty potwor ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiele się zmienia. Tak mi się wydaje. Mamy jakby większe przyzwolenie na wychodzenie z nałożonych schematów modowych, które odnoszą się do służbowych mundurków. Czy dobrze to czy źle? Wiele można by dyskutować. Wydaje mi się to kwestia naszego podejścia i szacunku do ludzi z którymi się spotykamy z pracy. Coraz częściej niestety wiele kobiet ubiera się dla mężczyzn, aby czuć się pożądaną, adorowaną..
    Chyba od tego co na sobie ważniejsze jest to co mamy w sobie...:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nie zwracam uwagi na urzędników tutaj;) Rzadko mam z nimi do czynienia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój mąż pracuje jako informatyk w adm pub. czyli kontakt z osobami z zewnątrz ma bardzo ograniczony (W sumie to w większości telefoniczny), ale jakiś tam dresscode też go obowiązuje - długie spodnie (również latem) i zamknięte buty (nie klapki czy sandały).

    OdpowiedzUsuń
  12. W mojej pracy nie można chodzić w sukienkach i spódnicach oraz za bardzo wydekoltowanych bluzkach. Co do butów to muszą być na płaskim obcasie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. W moim zawodzie dres code jest banalny - fartuch załatwia sprawę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pracowałam rok w urzędzie, gdzie 90% pracowników to były kobiety. Ogólnie nie obowiązywał dress code, miało być schludnie i czysto, makijaż dyskretny. Oprócz tego, latem bluzka ma mieć krótki rękawek a nie ramiączka. Co do butów nikt nie przywiązywał uwagi czy są odkryte czy pełne. Każda z nas wiedziała,żeby spódnica nie była za krótka a dekolt za głęboki. Wszystko też zależy od wielkości przedsiębiorstwa. W urzędzie gdzie pracuje 300 osób, dyrektor nie będzie chodził codziennie rano i sprawdzał ubioru. Może co innego jak pracowników jest 10. Szczerze mówiąc dla Dyrekcji liczą się kompetencje pracownika, to jakie ma podejście do klienta (czy nie ma na niego skarg itp.) i przede wszystkim czy wypełnia swój zakres obowiązków (wyrabia się z rozliczaniem wniosków, wprowadzeniem danych do komputera itd.)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.